Dlaczego odszedłem z PiS?

Jestem człowiekiem, który potrafi dobrze pracować i wykonywać swoje obowiązki tylko wtedy, kiedy ma poczucie głębokiego sensu swojej aktywności. Jako polityk mam do spełnienia misję publiczną. Moim zadaniem jest wykorzystywanie swojego doświadczenia i wiedzy dla potrzeb zmiany Polski na lepszą i przyjaźniejszą dla jej obywateli. Udowodniłem to biorąc udział w wielkim dziele przebudowy polskiego rynku telekomunikacyjnego, którego efektem jest obniżenie w ciągu 2 lat o ponad 50% kosztów szerokopasmowego dostępu do Internetu oraz powstanie realnej konkurencji na rynku telefonii komórkowej.

Polityka nie jest jednakże działalnością dla solistów. To gra zespołowa, która wymaga oddania i zaangażowania całej drużyny oraz wzajemnego zaufania między kapitanem drużyny i jej zawodnikami.

W trakcie mojej drugiej kadencji poselskiej (2005 - 2007) zacząłem czuć, że sposób działania drużyny, w której przyszło mi pracować - PiS - zaczyna coraz bardziej odbiegać od standardów, których spełnianie jest dla mnie koniecznym warunkiem działalności publicznej. Pierwszym przykrym doświadczeniem były dla mnie prace nad ustawą medialną, kiedy okazało się, że wbrew złożonemu projektowi ustawy kierownictwo PiS zgodziło się na uprzywilejowaną pozycję mediów ojca Rydzyka w polskim systemie prawnym. Kiedy protestowałem przeciwko takim zmianom i związanej z tym dyskryminacją przedsiębiorców prywatnych, otrzymałem pisemną decyzję kierownictwa klubu PiS zakazującą mi udzielania jakichkolwiek wypowiedzi publicznych. Kilka dni później przeczytałem w wewnętrznym biuletynie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości, że władze klubu wcale nie nałożyły na mnie takiej kary ...

Później było już coraz gorzej - fiasko rozmów koalicyjnych z Platformą, umowa parlamentarna z Samoobroną i LPRem podpisana przed kamerami Telewizji Trwam i obwieszczona przez mikrofony Radia Maryja, potem żenująca koalicja z partiami niegodnymi legitymizacji ich obecności w życiu publicznym. I podkreślana w tym wszystkim ciągle fałszywa alternatywa pomiędzy Polską solidarną a Polską liberalną, a nie Polską równych szans i Polską wszystkich obywateli.

Nie po to brałem udział w demokratycznej opozycji i walczyłem o niepodległą i wolną Polskę, aby działać w partii, której tak łatwo przychodzi tworzyć szkodliwe społeczne podziały. Nie mogłem zaakceptować posługiwania się przez PiS kłamstwem jako narzędziem uprawiania polityki. Nie mogłem też zaakceptować utraty suwerenności politycznej przez PiS i podporządkowania aktywności tej partii celom i potrzebom ojca Rydzyka. Uważam, że w tej partii nie mogłem już realizować misji publicznej zachowując poczucie uczciwości względem samego siebie.