Radio PIK

Źródło: Radio PIK "Rozmowa dnia", http://www.radiopik.pl/21,1742,antoni-mezydlo

Robert Erdman: Panie pośle, nie żałuje pan rozstania z Prawem i Sprawiedliwością? 

Antoni Mężydło: Nie, życie jest tak ciekawe, że każda decyzja jest dobra, powinna być dobra. Z reguły jestem optymistą, i mam nadzieję, że ten wybór był dobry.

Optymistyczne myślenie towarzyszy też perspektywie nadchodzących, październikowych wyborów?
- Na pewno sytuacja nie jest łatwa, ale ze względu na to, że te wybory dopiero się zbliżają, sprawa nie jest przesądzona. Ja wiem, że Prawo i Sprawiedliwość znajduje się w znacznie lepszej sytuacji, jest po wygranych wyborach ze sporym wynikiem, natomiast opozycja jest trochę w rozsypce po przegranej, bo tego się nie spodziewała. Bieg zdarzeń jest taki, że wymusza szybkie działanie ze względu na to, że ten okres między europarlamentarnymi a wyborami do parlamentu krajowego jest bardzo krótki. Właściwie planując eurowybory trzeba było, podobnie jak koalicja prawicowa, tę koalicję zawiązać od razu na następne wybory. Myślę, że byłoby łatwiej, bo wszystkie sondaże wskazują jednak na to, że im szersza koalicja, tym wynik będzie lepszy dla opozycji.

A jak pan przyjmuje wybór do europarlamentu byłych premierów z SLD? Pytam pana jako działacza opozycji z lat 70. Przecież był pan współpracownikiem i KOR-u i Wolnych Związków Zawodowych...
- Tak. Nie jest to sytuacja komfortowa, ale politycy nie znajdują się zawsze w sytuacji komfortowej i mają prawo wyboru. Pamiętam, że przed wyborami w 2005 roku Jarosław Kaczyński z działaczami "Solidarności" przygotowywał na taką ewentualność, mówił - „Jeżeli będzie do wyboru Samoobrona i SLD, to nie zdziwcie się, że będę wolał wybrać SLD ze względu na to, że jest to partia przewidywalna". Przecież tu nie chodzi o to, żeby prezentować pewną szlachetną postawę w polityce, ale żeby skutecznie rządzić i te nieprzewidywalne podmioty są po prostu trudne do współpracy. I wtedy ta decyzja Jarosława Kaczyńskiego, w pewien sposób mnie do tego pomysłu przygotowywała, i do tego, co się stało teraz w Platformie Obywatelskiej. To to nie jest dla mnie to sytuacja komfortowa, ale jest akceptowalna - właśnie z racjonalnego punktu widzenia.

Wspomniał pan o skuteczności. A co ze skutecznością Platformy Obywatelskiej w opozycji?
- Pod względem organizacyjnym, Grzegorz Schetyna jest „człowiekiem sukcesu". Jednak udało się mu zmontować tak szeroką koalicję na wybory do europarlamentu. Ten wynik nie jest zły. Co prawda, przegrana jest duża, ale to nie jest błąd Grzegorza Schetyny - tak mi się wydaje - tylko zasługa Prawa i Sprawiedliwości, pewnego zbiegu okoliczności. Chociaż myślę, że Jarosław Kaczyński ze względu na swoje metody działania i długoletnią obecność w polityce, ma pewną przewagę nad Grzegorzem Schetyną. Natomiast wielkich błędów Grzegorz Schetyna pewnie w tej kampanii nie popełnił. Teraz sytuacja stała się trudniejszą ze względu na to, że w kampanii do europarlamentu, bardzo mocno PiS wzmocnił się w elektoracie wiejskim. I to jest nie na rękę PSL. 

Przed wyborami październikowymi opozycja opracuje jakąś ofertę programową?
- Jest pewien problem z programem. Władze centralne twierdzą, że w sierpniu już zaczną pokazywać ten program, nad którym pracuje „gabinet cieni". Chociaż ja nie chciałbym się ścigać z PiS-em na obietnice i wchodzić w buty PiS-u. Już kiedyś zauważyłem, że trzeba przygotowywać się na następne wybory. Wolałbym program trochę ideowy, czy ideologiczny, ale również program nie taki, jak mówi PiS: „idziemy między ludzi, co ludzie nam powiedzą, to będziemy realizowali". Nie po to są politycy i przywódcy, żeby iść za ludem, ale po to, żeby prowadzić ten lud. I tutaj ważne są również osiągnięcia nauki w danej dziedzinie, szczególnie w dziedzinie ekonomii, gospodarki, ale również doświadczenia innych państw, a nie tylko to, co co ludziom się wydaje, co ludzi boli. To trzeba po prostu załatwiać, ale w formie interwencji, a nie w formie programowej. Wolałbym, żeby nasz program był w perspektywie przynajmniej dwóch wyborów i oczywiście też był ten fragment w tym programie na najbliższe wybory. Musimy naszą myśl sformułować, pokazać ludziom do czego dążymy, bo wizja najbliższych wyborów nie wskazuje w ogóle tej perspektywy i właściwie zadań, które partia chcę realizować. Myślę, że z tym problem ma również Prawo i Sprawiedliwość, bo przecież zbyt długo na interwencjach związanej z rozdawnictwem i pobudzeniem gospodarki impulsami propopytowymi, nie będziemy mogli jechać w gospodarce, bo one w dłuższej perspektywie odbijają się negatywnie na efektach gospodarczych, na rozwoju gospodarczym.