Bez niespodzianki - wygra marszałek

2010-03-25 10:07:39, aktualizacja: 2010-03-25 10:07:39
Od samego początku wiedziałem, jaki będzie wynik tego starcia, a kampania tylko potwierdziła moje przewidywania. - mówi Antoni Mężydło, poseł PO, w rozmowie z Andrzejem Grzegrzółką.
Już w sobotę dowiemy się, kogo na kandydata w wyborach prezydenckich wybrali członkowie partii. Jak prawybory zmieniły PO?

O ewentualnych zmianach w Platformie Obywatelskiej będziemy mogli mówić dopiero po ogłoszeniu wyników głosowania. Jeżeli zwycięstwo któregoś z kandydatów nie będzie wyraźne, sytuacja w partii nie ulegnie zmianie. Obecnie jest ona stabilna. Wyraźnym przywódcą pozostaje premier Donald Tusk, co nie zmienia faktu, że wypromował się Bronisław Komorowski. Marszałek nie był dobrze znany w społeczeństwie. Po prawyborach zaufanie do jego osoby jest dużo większe. Większe nawet niż do Radosława Sikorskiego, który był przecież zawsze w czołówce polityków z największym zaufaniem. I myślę, że jest to jedyna zmiana. Oczywiście chwilami dochodziło do ostrzejszej wymiany zdań pomiędzy oboma kandydatami, jednak nie spowodowało to na pewno podziału w partii. Zresztą poparcie udzielane Sikorskiemu czy Komorowskiemu nie wynikało z różnic ideologicznych lub programowych. Marszałek uchodzi za konserwatystę, ale np. Jarosław Gowin poparł w prawyborach szefa MSZ.

Nie wierzę, że sytuacja przegranego w tych wyborach się nie zmieni.
Powtórzę, wszystko będzie zależało od tego, jaka będzie skala zwycięstwa jednego z nich.

Jak Pan sądzi, jak będzie wyglądała współpraca obu kandydatów po prawyborczym starciu?
Nie obawiam się o nią. Na początku niepokoiłem się nieco o wpływ Janusza Palikota na Bronisława Komorowskiego. To mogłoby powodować konflikty. Obawiałem się, że Palikot, który jest politykiem bardzo ambitnym, chciałby tworzyć jakieś zaplecze polityczne dla Komorowskiego, coś w rodzaju frakcji, grupy "przyszłego prezydenta". Bronisław Komorowski jednak mocno zdystansował się od niego i uspokoił się już w trakcie trwania kampanii. Widać, że ewentualna prezydentura marszałka Komorowskiego nie będzie politycznym dyktatem Janusza Palikota.

Widzę, że dla Pana wynik prawyborów jest już raczej przesądzony.
 Nie spodziewam się niespodzianki - wygra marszałek. Od samego początku wiedziałem, jaki będzie wynik tego starcia, a kampania tylko potwierdziła moje przewidywania. Mimo wszystko więcej wpadek zanotował Radosław Sikorski. Obserwując nastroje wewnątrz klubu parlamentarnego, a także w terenie, widzę, że minister jest bez szans. Nawet radziłem mu publicznie, żeby się wycofał z prawyborów. Proszę pamiętać, że był to polityk cieszący się bardzo długo największym zaufaniem społecznym wśród wszystkich ministrów rządu. Po kampanii zaufanie spadło. Zmienić się może także jego pozycja polityczna w rządzie.
Prawybory były dobrym posunięciem?
Tak. Udało nam się wypromować naszego kandydata. Po nich poparcie dla Bronisława Komorowskiego może tylko rosnąć. To była dobra promocja partii. Zyskaliśmy na tym.

Debata w BUW-ie wypadła jednak sztucznie.
Troszeczkę za sztucznie, przyznaję. Lepiej byłoby, gdyby poprowadził ją niezależny dziennikarz.
Rozmawiał: Andrzej Grzegrzółka