Pałac to nie jest cel Jarosław Kaczyńskiego

W rodzinach bardzo często dochodzi do ostrych spięć. Przeszłość jest osią tego sporu. To jest taki stan przedrewolucyjny. Niebezpieczny, bo w okresie każdej rewolucji do głosu dochodzą środowiska bardzo radykalne. A ja bym nie chciał odrodzenia się ugrupowań radykalnych - mówi poseł PO Antoni Mężydło.

Agnieszka Kublik: Pan jeszcze niedawno, bo do lata 2007 był członkiem PiS. Czy zgadza się pan z Andrzejem Wajdą, że mamy wojnę domową właśnie między obozem PiS i obozem Platformy?

Antoni Mężydło: - Nie chciałbym tego tak nazywać. To jest starcie polsko-polskie. To dobrze, że dzisiaj dominują na scenie politycznej dwa ugrupowania polityczne wywodzące się z pnia solidarnościowego. Każde wybory od kilku kadencji są rozgrywką między PiS a Platformą. Dla mnie to nie jest wojna, nie chciałbym, tak bardzo zaostrzać tego konfliktu. Uważam, że intelektualiści, zarówno z jednej jak i drugiej strony, za bardzo zaostrzają ten konflikt.

Nie ma trochę racji Andrzej Wajda, że to, co się dziś dzieje to taka druga wojna na górze. Ta pierwsza też rozgrywała się przed wyborami prezydenckimi i też między dwoma postsolidarnościowymi obozami. I wtedy, i dziś padają równie ostre słowa.

- Padają. Ale dzisiaj atmosfera kampanii wyborczej jest inna. Toczy się w cieniu tragedii katyńskiej i w cieniu tych nieszczęść powodziowych.

Po katastrofie prezydenckiego samolotu mówiło się, że polityka będzie mniej agresywna, że bardziej stonowana, że politycy już tak nie będą sobie skakać do oczu. Krótko te złe emocje były wyciszone, teraz są jeszcze silniejsze.

- Nie, wydaje się, że akurat politycy zachowują się dosyć w sposób stonowany. Oczekiwanie mediów jest takie, że wróci wszystko do starego, że dalej będzie ten antagonizm PiS- PO.

On nie istnieje?

- Oficjalnie tego antagonizmu nie ma. Proszę spojrzeć np. na Janusza Palikota. On mówi, że się zmienia i że już nie będzie atakować Lecha Kaczyńskiego, którego nie ma.

Palikot mówi o swojej zmianie tylko po to, by wykpić zmianę Jarosława Kaczyńskiego.

- Nie wiem. Być może.

Palikot ma taki przekaz: - Patrzcie ja się zmieniłem, a przecież to jest niemożliwe, żebym się zmienił, więc i jest niemożliwe żeby się zmienił Jarosław Kaczyński.

- Trochę inaczej to odbieram. Być może, że pani jest bardziej przenikliwa. Natomiast dostrzegam ostre podziały w społeczeństwie, w rodzinach. Widzę, że przy okazji różnych uroczystości rodzinnych bardzo często dochodzi do ostrych spięć. Przeszłość jest osią tego sporu. To jest taki stan przedrewolucyjny. Niebezpieczny, bo w okresie każdej rewolucji do głosu dochodzą środowiska bardzo radykalne. A ja bym nie chciał odrodzenia się ugrupowań radykalnych.

Jeszcze niedawno, kiedy Jarosław Kaczyński oddawał władzę, myśmy mu po przegranych wyborach dziękowali za to, że odsunął radykalne środowiska Ligi Polskich Rodzin, Samoobrony w niebyt polityczny. Więc jeżeli miałby się wytworzyć jakiś bardzo radykalny ruch, to już lepiej oddać władzę PiS. To jest partia przewidywalna, a radykalne ruchy powstałe w oparciu o Radio Maryja nie.

Radykalne środowisko dzisiaj właśnie wspiera PiS.

- Zarówno teksty Jarosława Marka Rymkiewicza i prof. Zdzisława Krasnodębskiego, jak i wystąpienia prof. Władysława Bartoszewskiego, czy Andrzeja Wajdy nie są głosami odpowiedzialnymi. Bo w imię właśnie polskiej racji stanu, polskiej polityki nie należy podgrzewać tych silnych emocji.

Mówi pan o nastrojach rewolucyjnych. Kto jest podsyca? Bo rzeczywiście nie politycy, którzy startują w wyborach prezydenckich.

- Politycy łagodzą raczej. Tymi oficjalnymi wypowiedziami łagodzą.

A za ich plecami są sztaby wyborcze, te nieoficjalne, które te nastroje podsycają. Tak się zachowuje TVP.

- No tak.

Nie słyszałam ani razu, żeby ktokolwiek ze sztabu Jarosława Kaczyńskiego, albo sam Jarosław Kaczyński odniósł się do tego, żeby to potępił, żeby powiedział, że to nie jest nasza kampania.

- No rzeczywiście, tego nie ma.

Należy domniemywać, że PiS-owi to odpowiada, że ktoś inny za nich robi taką kampanię.

- Żadna ze stron nie odnosi się do nieodpowiedzialnych wypowiedzi, podgrzewających nastroje społeczne.

Jeżeli PiS chciałby przerwać kampanię wyborczą TVP, jeżeli Jarosław Kaczyński chciałby to przerwać, mógłby to zrobić.

- Pewnie w jakim stopniu tak. Widać wyraźnie, że są programy, które są przejęte przez PiS i są programy, które są przejęte przez Lewicę.

I to tam właśnie są podsycane rewolucyjne nastroje.

- Ma pani dużo racji.

Wierzy Pan w przemianę Jarosława Kaczyńskiego?

- Nie rozmawiam z Jarosławem Kaczyńskim, to znaczy on bardziej ze mną nie rozmawia od 2007 r.

Jakiś czas nawet obowiązywał w klubie PiS zakaz rozmów z panem.

- Tak, była taka dyrektywa wydana przez Kaczyńskiego. Ale ja Jarosława Kaczyńskiego cenię. I nie wyobrażam sobie , by Jarosław Kaczyński robił to koniunkturalnie. Bo śmierć Leszka Kaczyńskiego to jest jakby jego śmierć i on jakby na nowo się narodził w polityce. Myślę, że dla niego niektóre rzeczy już nie są tak istotne, drobiazgi nie są tak istotne. Myślę, że on wiele rzeczy zrozumiał. Co prawda nie zmienił charakteru, bo charakteru człowieka nie można zmienić, ale będzie bardziej stonowany.

Czy pani sobie wyobraża, że gdyby Jarosław Kaczyński się nie zmienił, to by nie zareagował na to, co się stało, na inauguracji Komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego? Na te słowa Wajdy o wojnie domowej o kotach czy Majewskiego o psychopatach ? Gdyby się nie zmienił, już była by ostra reakcja. Nie wiem, na ile to jest zmiana Jarosława Kaczyńskiego, na ile to jest decyzja sztabu.

Jarosław Kaczyński na razie nam się nie pokazał. Jest tam, gdzie przekaz od niego płynący jest w pełni kontrolowany przez niego i przez jego sztab.

- To jest dosyć naturalne. Jeżeli by taka przemiana nastąpiła, to pani sobie wyobraża, że Jarosław Kaczyński przychodzi i pokazuje nowe okulary i mówi: zmieniłem się?

Kandydata "lepszego, nowego" powinno się pokazywać, a nie go chować.

- Nie wiem czy to jest chowanie. Jarosław Kaczyński ma trudną sytuację rodzinną, chora matka jest w szpitalu, stracił brata bliźniaka, z którym był tak bardzo mocno związany. Ale musi nastąpić takie moment, kiedy Jarosław Kaczyński wejdzie w tę kampanię do końca.

Adam Bielan mówił, że dla Jarosława Kaczyńskiego skończyło się życie, ale nie życie polityczne. Ale teraz zaczyna się dla niego nowe życie polityczne. Myślę, że trzeba to uszanować, to może być tylko dobre dla Polski, nie uważam, że to może być złe. Ale jestem przekonany, że Platforma będzie rządziła po kolejnych wyborach parlamentarnych, że będzie miała pełnię władzy.

PiS przegra wybory prezydenckie?

- Tak. Jarosław Kaczyński był bardzo mocno przywiązany do tego, żeby być premierem, żeby mieć władzę realną. On gra w dłuższym dystansie. Pałac to nie jest jego cel. Myślę, że to byłaby krępująca sytuacja, gdyby został prezydentem po Leszku Kaczyńskim.

Rok temu też Jarosław Kaczyński też zapowiadał zmiany, miała być polityka miłości. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" powiedział "Cały odnowiony jestem". Ale pytany o idee, odparł "Idee pozostały te same"

- Wtedy to było koniunkturalne. Kiedy on tak demonstracyjnie próbował się zmienić, PR-owcy robili sztuczki, to wiadomo było, że to się nie uda. Tym razem chodzi o zmianę formy uprawiania polityki przez Jarosława Kaczyńskiego. Dziś jest nowy czynnik - smoleńska tragedia - który jest znaczący, jeśli chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, prywatnie i politycznie.

Nie wiem, jak teraz z jego ideami. Ale na pewno Jarosław Kaczyński jest bardziej stonowany. Najwięcej konfliktów było o drobiazgi, od razu robiła się pyskówka polityczna.

A jeśli chodzi o idee, to wyrastamy z tego samego pnia solidarnościowego, te idee niewiele się różnią.

Ideą PiS jest budowa silnego państwo, silnej władzy wykonawczej, która kontroluje ustawodawczą, sądowniczą i media. Nawet jeśli Jarosław Kaczyński nie chce nazywać tego IV RP.

- Powrotu już do tego nie będzie. Nie wiem, czy PiS chciałby do tego wracać.

PiS poniósł dużą stratę po przegranych wyborach parlamentarnych w 2007 r., teraz w wyniku smoleńskiej katastrofy. To jest partia, która nie ma mocnego przekonania o tym, że może znów dojść do władzy. Dziś to jest partia, która nie walczy o władzę.

Wśród posłów PiS nie ma nadziei na zwycięstwo?

- Tak mi się wydaje. Mam tam dużo kolegów. Widzę, że tam nie ma takiej wiary.