Nie zmarnujmy szansy na szybki internet

MSWiA nie podpisuje od trzech tygodni umowy z UKE, dzięki której powstać miał punkt doradzający gminom i powiatom, jak inwestować w rozwój szybkiego internetu. Interpelację w tej sprawie napisał do szefa MSWiA poseł PO Antoni Mężydło.

Przemysław Poznański: Czy ostatecznie powstanie punkt doradzający samorządom, jak inwestować w szerokopasmowy internet? Napisał pan w tej sprawie interpelację do MSWiA.

Antoni Mężydło: Gdy jeszcze kilka dni temu rozmawiałem z wiceministrem Piotrem Kołodziejczykiem z MSWiA, miałem nadzieję, że tak się w końcu stanie. Z wypowiedzi rzecznik resortu, którą zamieściła wczoraj "Gazeta", wynika jednak, że pieniądze potrzebne na stworzenie punktu miałyby pójść na inny cel. To niedobrze.

Czy samorządy poradzą sobie bez takiego doradcy?

- Nie. Pokazuje to najlepiej dotychczasowe wykorzystywanie zaledwie w kilku czy kilkunastu procentach środków unijnych przeznaczonych na inwestycje w szybkie łącza. To są trudne projekty i jestem przekonany, że wielu wójtów czy burmistrzów machnie ręką, jeśli nie będą mieli kogoś, kogo mogliby spytać o radę. Trzeba pamiętać, że inwestycje w internet są "niewidoczne". To nie są nowe krawężniki, nowy asfalt czy szkoła. Już to samo w sobie zniechęca do takich inwestycji, bo przecież zbliżają się wybory samorządowe i każdy chciałby się pochwalić widocznymi osiągnięciami. Jeśli do tego dojdzie brak wsparcia, to źle to widzę. Ponad 1 mld euro przeznaczony na budowanie internetu może trafić gdzie indziej i stracimy dziejową szansę.

Już dziś Polska jest na szarym końcu unijnych państw pod względem dostępu obywateli do szybkiego internetu. Za nami są tylko Bułgaria i Rumunia. Jesteśmy też pod koniec listy państw, jeśli chodzi o tempo inwestycji. Jak tak dalej pójdzie, Rumunia i Bułgaria zostawią nas w tyle.

Pieniądze potrzebne na stworzenie punktu doradczego miałyby zasilić budżet systemu ostrzegania przed powodzią.

- Taki system jest potrzebny, ale rząd powinien poszukać gdzie indziej pieniędzy potrzebnych na ten cel. Dlatego napisałem interpelację i zamierzam w najbliższych dniach raz jeszcze spotkać się z wiceministrem Kołodziejczykiem, by spytać go o losy środków przeznaczonych na doradzanie przy inwestycjach. Liczę, że punkt doradczy jednak powstanie.

Za trzy tygodnie wejdzie w życie tzw. megaustawa mająca ułatwiać inwestycje w internet, także te inwestycje, które będą podejmować samorządy. Czy brak punktu doradczego utrudni realizację założeń ustawy?

- W części dotyczącej samorządów megaustawa internetowa będzie w zasadzie martwa.

Komentarz

Przemysław Poznański Gazeta Wyborcza

Resort spraw wewnętrznych od trzech tygodni nie podpisuje umowy z Urzędem Komunikacji Elektronicznej. Przez to przy UKE nie powstanie punkt doradzający gminom i powiatom, jak inwestować w internet. Eksperci są zgodni: bez przewodnika, który przeprowadzi je przez gąszcz przepisów, samorządy inwestować nie będą. Dowód? Przez ostatnie trzy lata samorządy wykorzystały tylko kilkanaście procent środków przeznaczonych na internetowe inwestycje. To oznacza, że niemal 1,5 mld euro przeznaczone na rozwój internetu w Polsce może się zmarnować. To kiepska wiadomość dla kraju, w którym szybki dostęp do globalnej sieci ma zaledwie 13,5 proc. obywateli - gorzej w Unii mają tylko Rumunii i Bułgarzy.

MSWiA prosi za to Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, by istotną część pieniędzy przeznaczonych na stworzenie punktu doradczego przekazać na system ostrzegania przed powodziami. Taki system też powinien powstać, i to już dawno, po powodzi z 1997 r. Nie powinno się to jednak odbywać kosztem rozwoju szybkiego internetu. Bez tego Polska nie wejdzie do ligi krajów nowoczesnych, a obietnice Donalda Tuska, że pozostawi po sobie Polskę cyfrową, pozostaną tylko obietnicami.