Echa Leśne

Antoni Mężydło dla czasopisma "Echa Leśne".

Czy lasy państwowe w Polsce powinny pozostać własną publiczną?

Lasy publiczne stanowią 82% wszystkich lasów w Polsce, a 78% pozostaje w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. To majątek narodowy, który należy i powinien należeć do nas wszystkich. Tylko lasy publiczne mogą wypełnić wiele misji społecznych, a nie tylko związanych z produkcją drewna, choć i ta funkcja jest niezwykle ważną. Ogólnodostępność naszych lasów – to możliwość rekreacji, zbierania płodów runa leśnego – grzybów i jagód, szeroko rozumianej turystyki i wypoczynku dla nas wszystkich. Ponad 86-letnia historia państwowego leśnictwa w Polsce, a szczególnie okres ostatnich 20 lat, pokazuje, że leśnicy potrafią godzić wszystkie funkcje lasów – właściwie je równoważąc.

Czy PGL Lasy Państwowe powinno pozostać samodzielne finansowo i utrzymywać się z przychodów ze sprzedaży drewna, czy powinno być finansowane z budżetu państwa?

Samodzielność finansowa, przy całej złożoności prowadzenia gospodarki leśnej, jest ważnym jej elementem. Leśnictwo polskie, po transformacji ustrojowej, prowadzone jest na zasadzie samofinansowania i jak się orientuję, to leśnicy potrafią gospodarować finansami, które faktycznie w większości pochodzą ze sprzedaży drewna, ale wiem, że to nie jedyne źródło. Jak w całej gospodarce tak i w lasach następują okresy koniunktury, kiedy surowiec drzewny sprzedaje się dobrze, ale są także takie lata, w których zbyt na drewno jest ograniczony (np. 2008-2009) – to ryzyko leśnicy wzięli na siebie i radzą sobie, wtedy, kiedy jest dobrze, ale i wtedy, kiedy finansów ubywa. Trzeba także dodać, że lasy państwowe w wielu krajach są dotowane. Lata, które są przed nami, to okres, w którym wydatki budżetowe trzeba będzie ograniczać, a lasy to zbyt wielki organizm, by na nim eksperymentować. Sporo wydatków lasów państwowych jest trudno przewidywalnych, np. związane z ochroną przeciwpożarową lasów, zwalczaniem pożarów. To przecież leśnicy płacą za wyczarterowane samoloty, używane do gaszenia, a są to ogromne wydatki. W innym wypadku trzeba by je ująć w budżecie Państwowej Straży Pożarnej. Gradacje szkodliwych owadów, cyklicznie nawiedzających  nasze lasy, które  muszą skutecznie zostać zdławione i to w możliwie krótkim czasie – to także ogromne koszty, pokrywane z własnych środków przez LP. Przeczytałem ostatnio w jednej z gazet, że walka z borecznikiem, prowadzona w ostatnich latach na terenie lasów bydgoskich i toruńskich kosztowała leśników ponad 3 mln złotych. A już słyszymy, że nadchodzi gradacja następnego szkodnika (brudnicy) i jej zwalczenie w 2012 roku kosztować będzie jeszcze więcej. Przeznaczone na ten cel środki finansowe muszą być zabezpieczone i dostępne w każdym momencie. Leśnicy pokazują, że potrafią gospodarować, odkładać na niespodziewane kataklizmy i nie słyszałem, by w okresie po transformacji sięgali do budżetu po jakiekolwiek środki na swoją działalność. Odbudowa infrastruktury leśnej po powodziach, zagospodarowanie turystyczne, uprzątanie śmieci na potężną skalę, walka z patologiami dotykającymi lasy – to wszystko LP wzięły na swoje barki – warto o tym przypominać. Ogromne doświadczenie leśników polskich, dobre planowanie i wyniki finansowe, nawet dzisiaj, w dobie kryzysu ogólnoeuropejskiego – zasługują na uznanie. Wiem, że leśnicy od 1992 roku prowadzili racjonalizację zatrudnienia administracji w biurach nadleśnictw i dyrekcji. To wszystko trzeba dodać do zasług leśników i, patrząc na dotychczasowe funkcjonowanie państwowych lasów – moim zdaniem, należy pozostawić im samodzielność finansową. Nie znaczy to, że nie trzeba przyglądać się ich działalności, ale jest nadzór Ministra Środowiska, pośrednio i Sejmu, jest NIK, są inne organy kontrolne i z tego, co słyszę, wyniki kontroli, przynajmniej na naszym terenie, pozwalają zachować spokój. Biorąc pod uwagę dzisiejsze finanse państwa – może należało by przemyśleć udział finansowy LP w inwestycjach, finansowanych przez samorządy gminne – myślę tu przede wszystkim o drogach, które na terenach wiejskich użytkowane są także przez leśników i odbiorców drewna.

Czy Pańskim zdaniem w polskich lasach właściwie wyważone są interesy przyrodnicze (konieczność ochrony przyrody), społeczne (swoboda dostępu i korzystania z lasów) oraz gospodarcze (potrzeby przemysłu drzewnego, zainteresowanego zwiększaniem pozyskania drewna)?

Interesy szeroko rozumianej ochrony przyrody, funkcja produkcji drewna i swoboda korzystania z naszych lasów – są równoważone i usankcjonowane w obowiązującym prawie leśnym. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że tylko w leśnictwie państwowym przy sprzyjających przepisach prawnych, te funkcje mogą najpełniej się realizować. Wiem, że większość rezerwatów, użytków ekologicznych, pomników przyrody, stref ochrony rzadkich gatunków, obszarów naturowych usytuowanych jest w Lasach Państwowych. Były one często ustanowione staraniem leśników. Postrzegam tę grupę zawodową jako miłośników przyrody, ludzi wrażliwych, którzy krzywdy szeroko rozumianej przyrodzie by nie zrobili, choć z pewnością wiele form ochrony przyrody, obszary Natura 2000, powodują, że wzrasta trudność gospodarowania w lasach. Jak wiem – leśnicy poddają się ocenie niezależnych instytucji, uzyskują międzynarodowe certyfikaty prowadzenia lasów zgodne z najostrzejszymi wymogami, związanymi właśnie z ochroną przyrody.
Ponadto, dostępność przy korzystaniu z lasów jest powszechna, choć są i zakazy wynikające z ustawy „O lasach”, których przestrzeganie jest konieczne m. in. z powodu chronienia cennych przyrodniczo terenów.
Produkcja drewna jako surowca odnawialnego, stanowiącego podstawowy surowiec do wykonywania ogromnej ilości wyrobów, jego zużycie w budownictwie, ale także szeroko stosowanego jako surowca energetycznego, jest nie do przecenienia. Drewno zapewnia ogromną ilość miejsc pracy, z tego, co słyszałem, to w naszym województwie jego przerobem zajmuje się ok. 500 firm, a zatrudniają one ok. 30 tys. ludzi. Rozumiem żądania przemysłu drzewnego, by zwiększyć pozyskanie drewna, ale racjonalność jego pozyskania, przy całej złożoności opracowywania planów urządzania lasów – z punktu widzenia ciągłości ich użytkowania, jest najważniejsza. Nie może zaistnieć sytuacja, że przyszłe pokolenia zastaną lasy zbyt przetrzebione czy przerąbane. Planowanie pozyskiwania zostawmy fachowcom – leśnikom i firmom, wykonującym plany 10-letnie urządzania lasu. Jestem spokojny, patrząc na nasze lasy, są w dobrych rękach, więc też nie manipulujmy przy ich statusie.